Wynik ogólny
84%Wynik ogólny
Moc87%
Manewrowalność86%
Kontrola80%
Ocena czytelników 15 Głosów
40%

Dzisiaj możecie zapoznać się wynikami testów pierwszej rakiety firmy Eye, którą katowaliśmy na korcie.

Eye to dość znany wśród graczy producent rakiet do squasha. Firma ma swoją siedzibę w Oslo. Założył ją Daan Van Der Dusten, były holenderski gracz squasha, który chciał stworzyć markę, która będzie kojarzona tylko ze sprzętem do gry w squash. Rozpoznawalność marki wśród graczy squasha firma zawdzięcza dwóm głównym inicjatywom: promocja marki i pozyskiwanie czołowych graczy.

Promocja marki Eye polega między innymi na tym, że 10% wysokości sprzedaży produktów Eye przeznaczane jest na rozwój squasha. To dystrybutorzy wybierają, na co przeznaczą część zysków: rozwój juniorów, organizacja turniejów, popularyzowanie squash’a itp.

Rakietami tej firmy grali, a obecnie są ambasadorami marki ?The Legend? Jonah Barrington (oficjalną umowę podpisano w 2011 roku i wtedy rozpoczął się szturm firmy na światowe rynki) i ?Maestro? Amr Shabana. Wśród obecnych graczy, markę Eye wybrali m.in. ?Fearless? Fares Dessouky, ?Superman? Paul Coll, ?El Toro? Borja Golan, Coline Aumard. Modele rakiet nazwano nazwiskami graczy, którzy nimi grają.

Model rakiety Eye X.Elite 125 Power, którą zdecydowałem się opisać jako pierwszą, nie ma jeszcze przypisanego gracza, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na tej właśnie ramie pojawiło się twoje nazwisko (wystarczy ?tylko? wdrapać się w górne partie rankingu PSA i podpisać kontrakt z Eye).

Producent chwali się, że znacząco zredukował wagę swoich rakiet, sprzedając je bez zderzaka (po angielsku bumper, czyli ten plastikowy ochraniacz na szczycie rakiety), co z jednej strony pozwoliło obniżyć wagę aż o 16%, ze strony drugiej nie chroni rakiety przed 96% przypadków uszkodzeń mechanicznych główki, będących wynikiem uderzeń o ścianę kortu. Pomysł tego rozwiązania podsunęli topowi gracze PSA, którzy zazwyczaj usuwają tę część ze swoich rakietach.

Druga kluczowa technologia, która pozwoliła zredukować wagę (tym razem o 5%) to użycie polerowanych włókien węglowych, co pozwoliło zredukować malowania do minimum i ograniczyć użycie farby.

I jeszcze jedna informacja z folderu sprzedażowego: jeśli w ciągu pierwszego roku od zakupu rama rakiety pęknie w obszarze poniżej godzin 3-9 (zaznaczone na różowo na obrazku obok), to zostanie wymieniona na nową.

Rakiety sprzedawane są bez pokrowca, co może być wiadomością zarówno dobrą (mniej śmieci w domu) jak i złą (brak ochrony owijki i naciągu, jeśli nie ma się torby, ale wówczas można go dokupić).

Do testów dostaliśmy używaną rakietę, z oryginalnym naciągiem i firmową owijką. Oba elementy z wyraźnymi znakami zużycia, ale o tym później.

Rakieta X.Elite 125 pochodzi z serii „power”, czyli jest kierowana raczej do początkujących graczy.

Wygląd

X.Elite 125 Power jest rakietą z owalną główką (producent ten kształt nazywa ?zamkniętym gardłem?, w odróżnieniu od tzw. łezki). Owal ten nie jest zbytnio spłaszczony na szczycie,  co oczywiście ma wpływ na sweet spot i powoduje, że rakieta wygląda jakby jej czegoś na końcu brakowało przez te samotne, pionowe struny naciągu.

Obłe kształty ramy i trzonka, powodują że rakieta wygląda jak odlana w całości z jakiejś masy plastycznej (to pewnie też wpływ malowania, o którym wcześniej pisałem), co dla jednych może być zaletą, dla innych niekoniecznie, bo ma się wrażenie, że rakiecie brakuje ?pazura”, czyli odrobiny agresywności i indywidualizmu.

Soczysty zielony kolor, którym została udekorowana rama w znacznej części, dopełnia obrazu całości, który, dla mnie osobiście, jest taki trochę ?lanserski?. Czyli dodajemy do tego firmowe frotki na rękę oraz czoło i możemy się przechadzać krokiem znawcy pomiędzy kortami. Trzeba tylko mieć odpowiednio zielone buty.

Rakietą, warto kilka razy zagrać, szczególnie jeśli dopiero zaczynamy to robić, bo poobdzierana główka (skutek uboczny braku bumpera) i zabrudzona owijka bazowa (firmowo ? biała), sprawią wrażenie, że może jednak mamy coś z?pro? bo sprzęt był używany. Jeśli ktoś nie lubi widoku obdarć na ramie, a zależy mu na niskiej wadze, może użyć taśmy ochronnej (crashtape), która jest tańsza, cieńsza i lżejsza niż zderzak plastikowy.

Waga i balans

Waga samej ramy to 125 gram. Zważona rakieta testowa miała 159 gram, to o 4 gramy więcej niż Dynergy 125, która ma plastikowy zderzak. Wagę można obniżyć wymieniając owijkę bazową (nowa owijka bazowa Eye waży 18 gram) i naciąg, bo jak widać, są stosunkowo ciężkie.

Zmierzony balans rakiety testowej to 36,5 cm (centryczny) choć producent podaje, że jest to rakieta typu Head Heavy, czyli z balansem przesuniętym na główkę.

Naciąg i owijka

Jeśli ktoś zdecyduje się na ten model, zaczynając dopiero przygodę ze squashem, spokojnie może sobie zostawić owijkę bazową do czasu, gdy mu się nie zużyje, bo bardzo dobrze tłumi drgania, jest lepka i dobrze wchłania pot. Szybko się pobrudzi, ale zawsze można ją owinąć jakąś zewnętrzną.

Jak już pisałem rakieta jest przeznaczona raczej dla początkujących graczy i jest skonstruowana tak, żeby można było z niej uzyskać maksymalną moc nawet przy słabym swingu. Osiągnięto to między innymi dzięki mniejszej liczbie strun, co daje większy efekt trampoliny, oczywiście kosztem precyzji odbicia. Inna, istotna cecha naciągów Eye to ich wytrzymałość (niestety kosztem wagi). Jest duże prawdopodobieństwo, że prędzej rakietę połamiemy, niż się nam naciąg zerwie (to opinie od sprzedawców).

Na korcie?

?zapomniałem zupełnie jak ta rakieta wygląda i nad czym się tak pastwiłem jeszcze przed chwilą. Przyzwyczaiłem się do niej dość szybko i od razu zaczęło się nam dobrze współpracować.

W pierwszej chwili, gdy ją ważyłem w dłoni, zastanawiałem się, czy ta miękka owijka nie będzie mi przeszkadzała w czuciu rakiety, ale już po chwili gry zupełnie o tym zapomniałem. Słyszałem, że czasem rakieta miała lekkie wibracje, ale w ogóle ich nie czułem, co jak zakładam, jest zasługą właśnie owijki. Po 2 godzinach na korcie w ogóle nie czułem w nadgarstku, żebym zmagał się z jakimiś wibracjami, za to miałem niegasnący uśmiech na twarzy, bo mogłem sobie porządnie „przywalić”.

Za to, szczerze muszę przyznać, że trochę brakowało mi kontroli. Zapewne to wypadkowa owijki i naciągu i można jeszcze coś w tym zakresie poprawić (właściwie to wydaje mi się, że dużo można zmienić dopasowując je do swoich potrzeb), ale nie miałem okazji sprawdzić, więc nie będę zgadywał. Parafrazując klasyk: potencjał wyczuwam w tym przedmiocie.

Zgodnie z opisem producenta, rakieta generuje całkiem przyzwoitą moc odbicia. Niestety sweet spot jest dość ograniczony, szczególnie u szczytu rakiety. Teoretycznie zyskujemy milimetry do ściany, bo nie ma bumpera, ale jedną struną poziomą (bo taka obejmie piłkę tuż przy ścianie) nie uzyskamy dużo energii, do tego część z niej zostanie przekształcona w drgania. Za to gdy już trafimy celnie w piłkę odpowiednią częścią naciągu, to leci ona szybko i daleko, ?soczyście plaskając? o przednią ścianę, nawet jeśli nasz swing nie jest najlepszy.

Specyfikacja

 

Waga: lekka rama 125 g, waga rakiety testowej z naciągiem i owijką to 159 g.

Główka: mała 460 cm?

Balans: centryczny (evenly, 36,5 cm zmierzony na rakiecie testowej)

Pokrowiec: brak

Owijka: bazowa Eye,

Naciąg: Eye

Cena katalogowa: 390 zł

 

 

 

Rekomendacja

Rakieta powinna być dobrym sprzętem dla zaczynających przygodę ze squashem, dzięki generowanej mocy i tolerancji na błędy (co oznacza też mniejszą kontrolę). Doświadczeni gracze raczej powinni wymienić naciąg i owijkę lub wybrać inną rakietę, która da im trochę więcej kontroli, chyba że lubią to mocne przyłożenie z odrobiną losowości oraz kolor zielony w przyzwoitej cenie. 

 

Eye X.Lite 125 Power