Wynik ogólny
83%Wynik ogólny
Moc86%
Manewrowalność85%
Kontrola77%
Ocena czytelników 3 Głosów
83%

Dzisiaj zapiski z testów, którym poddaliśmy kolejną rakietę od firmy Prince: Pro Beast 750.

Ostatnio zapowiadałem więcej słów o marce, ale nadal nie ma zbytnio o czym pisać. Wygląda na to, że firma przechodzi jakąś reorganizację (bo dla przykładu jej domena princerackets.com jest do kupienia) i chyba nie jest w stanie skutecznie przeciwdziałać złej opinii, jaka ciągnie się za rakietami do squasha wypuszczonymi na miniony sezon. Główne zastrzeżenia dotyczyły łamliwości nowych rakiet.

Niestety powyższa zła opinia dotyczy również dzisiaj opisywanego modelu. O ile jej starsza wersja była porządną, wytrzymałą rakietą, o tyle nowy model, według opinii graczy, którzy ją nabyli, ma tendencję do pękania. Ja testowałem rakietę dość intensywnie przez kilka godzin na korcie i nie udało mi się jej złamać. O tym jak wypadła rakieta w testach już za chwilę.

 

Poprzednią wersją opisywanej rakiety Prince Pro Beast 750 grał m.in. Ramy Ashour zanim zamienił ją na Prince Pro Warrior 600, ale również James Willstrop oraz Perry Sarah-Jane:

<-Photo by
Sofia Tapola

 

Photo by ->
Steve Cubbins 

 

 

 

 

Do testów dostaliśmy używaną rakietę z oryginalnymi owijką i naciągiem.

Wygląd

Fajnie wystylizowana rakieta z główką w kształcie łezki i zamkniętym gardłem, czyli opatentowanym przez Prince ?pierścieniem mocy? (power ring). Kształty przyjemne dla oka, dobrze wyważone krzywizny, łącznie z profilem ramy na główce i trzonkiem. Pierścień mocy dopasowany do wyglądu reszty rakiety, przyjemnie się z nią komponuje.

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarno zielone malowanie wygląda ciekawie, choć trochę mało agresywnie. Kolor zielony  kojarzy się raczej ze spokojem, więc naprawdę trzeba dużo dobrej woli żeby dopatrzeć się w tych malowaniach jakiegoś pazura, bliżej mu do spokojnej elegancji. Jest po prostu przyjemnie dla oka, jeśli ktoś jest wrażliwy na takie rzeczy.

Na plus zaskakuje zderzak (bumper). Zrobiony z częściowo przezroczystego tworzywa całkiem przyjemnie zgrywa się z resztą rakiety.

Logo na rączce też całkiem ładnie wygląda. Na zdjęciu wyszło bez mała w kolorze złotym, w rzeczywistości jest mu bliżej do srebrnego i miałem napisać, że nie jest tak odpustowe jak to na ostatnio testowanej rakiecie, ale to może być efekt zmatowienia polimeru, którym owe logo jest zabezpieczone.

Waga i balans

Sama rama waży 128 gramów, po dodaniu naciągu, owijki i taśmy ochronnej nasza waga pokazała 143 gramy. Mało i to jest prawdopodobna przyczyna mniejszej wytrzymałości nowych rakiet.

Balas ramy to 35,3 cm, zmierzony, uzbrojony model miał 36,5 cm.

Naciąg i owijka

Firmowy naciąg, z którym sprzedawana jest rakieta najlepiej od razu wymienić. Nie wiadomo jak długo leżał w magazynach i ile ze swoich znamionowych właściwości zachował, a po rakietę tę sięgną raczej doświadczeni gracze, którzy wiedzą czego potrzebują. W modelu, który testowałem naciąg mi się nie spodobał. Za sztywny jak na tę rakietę, trochę też za mocno naciągnięty jak na moje potrzeby. Nie był bardzo zły, ale gdyby go wymienić, rakieta zyskała by na mocy i precyzji. Właściwie to chwilami sama wręcz o to błagała.

Biała firmowa owijka Prince pozytywnie mnie zaskoczyła. Grubsza niż jej czarny odpowiednik, bardziej lepka, więc albo było mniej zużyta, niż ta na poprzednio testowanym modelu, albo jest lepsza jakościowo i wytrzymalsza. Szkoda że biała i tak szybko się zabrudzi, choć ze drugiej strony, uchwyt nawet z owijką jest dość cienki i gdybym miał dłużej używać tej rakiety nawinął bym owijkę zewnętrzną.

Na korcie?

Zaczęliśmy trochę jak para po przejściach: z dystansem i sporą wiedzą na temat swoich możliwości. Nie było jakiegoś wielkiego zaskoczenia, ale było wszystko czego się spodziewałem, zupełnie jakbym już kiedyś miał tę rakietę w dłoni. Dystans po woli się skracał, ale nigdy nie pozbyłem się go całkowicie (cały czas gdzieś po głowie kołatała mi się myśl o tym, żeby uważa na ściany i mocniejsze uderzenia).

Rzadki, bardziej regularny naciąg ma dawać rakiecie większy obszar poprawnego odbicia oraz bardziej zbliżone do siebie odbicia na większej powierzchni główki. I daje: pomimo że główka ma kształt łezki, zachowuje się bardzo podobnie do rakiet z okrągłą główką. Daje też więcej mocy niż Pro Warior 600. Tę różnicę czuć bardzo dobrze, gdy ma się przy sobie obie rakiety i można je porównywać.

Główka prowadzi się lekko, dobrze czułem się z tą rakietą w dłoni przez pierwsze kilkadziesiąt minut grania. Później, gdy ramię zaczęło się męczyć, trochę zaczęła kaprysić i nie do końca wiem dlaczego. Owo kapryszenie polegało na tym, że przy podobnych odbiciach rakieta nie generowała dostatecznej mocy i zaczynała drgać. Podejrzewam tylko, że naciąg gdy się trochę rozgrzał i rozruszał, zaczął wykazywać większą nierównomierność, jeśli mam rację, to naciąg pewnie niedługo pęknie.

W sumie wybrałem się na 2 grania i spędziłem z rakietą około 4 godzin na korcie. Po 4 godzinach wiem o niej tyle co po jednej (jak już pisałem: poznaliśmy się na sobie od pierwszych minut), ale byłem ciekaw tych wszystkich opinii o jej łamliwości i chciałem sprawdzić czy może uda mi się w końcu być świadkiem pęknięcia rakiety testowej. Nie udało się. Rakieta była wcześniej wypożyczana do testów, więc na korcie trochę godzin już spędziła, co raczej świadczy na korzyść rakiet Prince. Co prawda nikt nie kupuje rakiety na kilkanaście godzin, ale Internetowa plotka głosiła, że pękają już po kilku, a nawet jednej. Najwyraźniej nie jest to normą.

Specyfikacja

Waga: lekka rama 128 g, waga rakiety testowej z naciągiem i owijką to 143 g.

Główka: średnia 480 cm?

Balans: centryczny, zmierzony na rakiecie to 36,5 cm.

Pokrowiec: pełny (zielony Prince)

Owijka: firmowa Prince biała

Naciąg: firmowy Prince 1.76

Cena katalogowa: 640 zł (jest to model na sezon 2016/2017, więc można kupić nieco taniej)

Rekomendacja

Moim zdaniem jest to rakieta dla graczy, którzy są już obyci ze squashem i wiedzą co im jest potrzebne do gry. W tym przypadku dostaniemy przyzwoitą moc, kosztem kontroli, ale za to parametry naciągu są dość równomiernie rozłożone na jego powierzchni jak na łezkę. Nie jest to pancerna rakieta, więc raczej odradzę ją początkującym graczom (choć jej parametry mogły by się im spodobać), bo jest naprawdę duże ryzyko, że złamią ramę przedwcześnie.