Wczoraj byłam jeszcze w Manchester Central i wydaje się, że wszystko to, co się tam wydarzyło, to zbiór dobrych życzeń, które właśnie tam dojrzały i się spełniły.
Ale może zacznę od początku.

Rok 2010

Już czwarty rok w Anglli. Karina ma lat 10 a Konrad 18 i właśnie wybiera się na University of the West of England, żeby studiować architekturę i inżynierię środowiska (kierunki, które na długo oderwały go od ukochanego squasha). Z uśmiechem na twarzy i cały podekscytowany opowiada nam jak to w drużynie uniwersyteckiej będzie grać niejaki Mohamed Elshorbagy (wtedy nr 10 światowego rankingu), który tak, jak Konrad zaczyna studia na UWE.
My oczywiście gratulujemy dostania się na studia i czekamy cierpliwie na kolejkę Premier Squash League, żeby zobaczyć owego w akcji. No i zobaczyliśmy. Karina, która od 6 roku życia jeździła z bratem na wszystkie jego treningi i chociaż nie trenowała, to obserwowała je bacznie, po meczu Mohameda prosi mnie, żeby mieć z nim zdjęcie. Ja zachęcam ją do podejścia do Mo, żeby zrobić sobie to zdjęcie, ale ona wstydzi się bardzo i prosi Konrada, żeby ten poprosił za nią. Zdjęcie oczywiście się wydarza a ja się pytam dlaczego. Karina odpowiada, że on będzie kiedyś mistrzem świata i ona chce mieć to zdjęcie. Wtedy, 7 lat temu, nie wiedziała, że przyjdzie jej być świadkiem tego wydarzenia.


Od 2010 roku jednak nasza rodzina zostaje wiernymi kibicami Mo a rok później jego brata Marwana.

Rok 2017

14.12.2017 Karina i ja wsiadamy do auta i ruszamy o godzinie 15:00, aby zdążyć na wieczorną sesję ćwierćfinałów pań Evans vs El Tayeb oraz panów Mohamed Elshorbagy vs Nick Matthew. Wydawało nam się, że to dużo czasu, by dotrzeć na miejsce, ale jednak nie, dojeżdżamy prawie po 5h. Wchodzimy do Manchester Central Convention Centre akurat na czas, by zobaczyć mecz Mohameda z Nickiem. Mecz bardzo ciężki i bardzo dobry. Zakończony zwycięstwem Mohameda 3:1. Jak sam potem nam powiedział, że nie spodziewał się, że będzie tak trudny i wielka szkoda, że Nick kończy karierę. Spotykamy Basmę, witamy się i podchodzi do niej jakiś pan gratulując wygranej i pyta się: „To co? Dwóch chłopców w finale?”. Basma odpowiada, że zobaczymy, być może. Wiem, że bardzo chce, by to Mo w końcu miał okazję podnieść to trofeum.

Nocujemy u Asi i Łukasza Bytnarów za co bardzo dziękujemy. Było super się spotkać i porozmawiać pierwszy raz od El Gouny 2015.

15.12.2017 oglądamy kolejną kolejkę ćwierćfinałów. Kibicujemy Joelle King, w zasadzie można powiedzieć, że naszej nowozelandzkiej córce i siostrze, która gości u nas jak trenuje w Bristolu. Camille Serme jednak jest już tak skupiona i gra tak dobrze, że nie daje szans Joelle, która z kolei była zupełnie bez życia, na kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Szybkie 3:0 dla Camille. Świetna gra, zaczynamy rozważać poważnie jej kandydaturę na finalistkę. Kolejny ćwierćfinał, to Ali Farag vs Miguel Angel Rodrigues. Miguel wrócił z ‚dalekiej podróży’. Grał naprawdę fantastycznie, doszedł do ćwierćfinału Mistrzostw Świata, tak jak w 2015 w Seattle. Tym razem, bez towarzystwa mamy oraz taty, ale z ich pomocą, ponieważ trenuje z nimi na codzień w Kolumbii. Wynik 3:1 dla Alego, ale Miguel pokazał, że jeszcze o nim usłyszymy w tym sezonie. Kolejny mecz, to Nicol David vs Raneem El Welily, której fanką jesteśmy z Kariną od wielu lat i której życzyłyśmy tego tytułu od 2014 roku, kiedy to przy piłce meczowej w piątym secie 10:6 przegrała z Nicol w finale.  Tym razem 3:1 dla Raneem, która zagrała bardzo dobry mecz. Obie jesteśmy szczęśliwe, jeśli będzie grać tak dalej, to będzie w finale. Na kolejny mecz czekały tysiące fanów squasha na całym świecie, ponieważ grał w nim broniący tytułu Karim Samy Abdelgawad oraz Marwan Elshorbagy. Jeśli oczy Wam się powiększały a z biegiem czasu szczęki opadały, to uwierzcie, że nam też. Karina i ja nigdy nie widziałyśmy Marwana grającego tak dobrze. Szybki, zwinny, wytrzymały, kreujący grę a wynik zaskoczył chyba samego Marwana, choć, przypominam, że wygrywał wcześniej mecze z Karimem.
3:0, takiego wyniku nikt się nie spodziewał. Po cichutku, liczymy, że Marwan będzie w finale, jeśli tylko utrzyma ten poziom gry.

16.12.2017 Dzień połfinałów. Atmosfera oczekiwania.

Spotykam fanów squasha, Alison i Petera, znani  z miłości do squasha oraz z tego, że byli wolontariuszami na dużych imprezach squashowych (Alison na TWG, Peter na ToC). Jest cudownie, ponieważ widujemy się tylko przy okazji turniejów, więc miło było pogawędzić.

Przy wejściu na halę, gdzie znajdował się szklany kort,  wystawiają się marki Dunlop, Salming, Karakal, Asics, można kupić koszulkę turniejową za jedyne Ł30 oraz pograć w squasha wirtualnie (gra cieszyła się sporym zainteresowaniem), można też naciągnąć rakiety. Otrzymuję też w prezencie od egipskiego kolegi koszulki turniejowe z Mistrzostw Świata kobiet z 2014 oraz z tego roku z El Gouny.

 

Był też bar, ale go nie polecam, lepiej przynieść ze sobą coś do zjedzenia oraz do picia. Wszystkie torby są sprawdzane przez ochroniarzy a mały sok pomarańczowy kosztował Ł2,95, tyle co piwo w pubie w Bristolu a może nawet więcej i bynajmniej nie był o pojemności 0,5l.
Pierwszy mecz Nour El Sherbini vs Nour El Tayeb, to była walka Nour El Sherbini, broniącej tytułu Egipcjanki, by nie zostać wyeliminowaną z mistrzostw. Trzeba przyznać, że El Tayeb walczyła mocno, ale na piąty set zabrakło chyba siły i wiary w siebie, gdyż zakończył się on niespodziewanym wynikiem 11:0 dla El Sherbini (cały mecz wygrała 3:2). Kolejny mecz Greg Gaultier vs Mohamed Elshorbagy. Greg starał się, ale odniosłam wrażenie, że raczej chciałby być z żoną i nowonarodzonym synkiem Liamem (Liam urodził się 13.12.2017), Mohamed wygrywa 3:0. Dwa kolejne mecze to Camille Serme vs Raneem El Welily. Camille chyba zmęczona była ćwierćfinałem, który kosztował ją dużo mentalnie i grała tak, jak Joelle z nią. 3:0 dla Raneem. Mecz Alego Faraga i Marwana Elshorbagiego był oczekiwany przez wielu i wiele osób nie postawiłoby złotówki na Marwana, ale to Marwan pokonał Alego 3:2 i przeszedł do finału, by zagrać o tytuł z bratem. Rzecz, na którą zwróciłam uwagę podczas tych meczów, to niezbyt konsekwentne sędziowanie w meczach El Sherbini vs El Tayeb oraz Farag vs Elshorbagy, które przesunęło skupienie zawodników z meczu na sędziego, porozmawiałyśmy o tym z siedzącą za nami Coline Aumard, która odniosła dokładnie takie samo wrażenie.

Poza tym, egipscy gracze zapisali się na kartach historii squasha, pierwsza para małżeńska, która zagrała w półfinałach (Farag i El Tayeb) oraz pierwsi bracia w finale (bracia Elshorbagy) Mistrzostw Świata. Siostry już były w 2007 roku, Rachael i Natalie Grinham. Po meczu Marwana (nie ukrywam, że się popłakałam z emocji)  znajdujemy Basmę w szoku. Uśmiechała się, ale jak ktoś telefonował i składał gratulacje, to płakała. To było niezwykłe doświadczenie. Spytałam się czy mąż przyleci na finał, powiedziała, że nie wie czy zdąży. Zdążył.

17.12.2017 Dzień finałów. Muszę przyznać, że po pierwszym secie jak Nour El Sherbini po prostu ‚wymiotła’ Raneem z kortu, to chciało mi się płakać, ale w trzech następnych Raneem nie dała się zaskoczyć i zagrała fantastycznie, by na końcu święcić swój tytuł Mistrzyni Świata 2017. Do trzech razy sztuka, nie było dane w 2014 i w 2017 w kwietniu (MŚ 2016), ale teraz tytuł jest jej. Karina i ja się ściskamy, ja ryczę, bo tak bardzo chciałam, żeby wygrała. Po prezentacji Raneem nas widzi, podchodzi i ściska dziękując za kibicowanie.
Finał panów. 3:2 dla Mohameda. W końcu. Też do trzech razy sztuka (po finałach w 2012 i 2014), ale to Marwan zdobył sobie serca widowni. Większośc kibicowała jemu, co naprawdę było trudne dla Mo, z pewnością wolałby każdego, tylko nie swojego brata w finale, ale był Marwan, który pomimo zmęczenia zdecydowanie utrudnił drogę do tytułu swojemu bratu. Spytałam się, że teraz ma już pewnie nowe marzenie „odebrać tytuł bratu” a on z uśmiechem odpowiedział, że tak, ale to będzie łatwe, teraz po tym finale, będzie to łatwe. Prezentacje, zdjęcia, uściski, wielka radość. Jeśli marzy Wam się wyjazd, to się nie zastanawiajcie zbyt długo. Może ToC? Może British Open? A może El Gouna? Ci, co byli i doświadczyli zawsze będą polecać squasha na żywo. Pamiętajcie o możliwości wolontariatu przy takich imprezach. Brak komentarzy komentatorów nie jest odczuwalny i możecie sobie wyrobić własną opinię na temat danej sytuacji bez żadnych sugestii. Wrażenia bezcenne, dla juniorów podwójnie bezcenne. I myśmy tam były i mogłyśmy dzielić tę radość z naszą egipską rodziną.

 

 

Zdjęcia i video: archiwum własne.