Na początek może trzy zdania wyjaśnienia, dla zupełnych nowicjuszy: punkt „T” to środek kortu wyznaczony przez przecięcie linii środkowej i rozdzielającej pola serwu. Linie te tworzą coś na kształt wielkiej litery „T” stąd też nazwa. Punkt „T” wyznacza też środek pola ataku:

Walcz o „T”

Podstawa strategii w squashu oparta jest o punkt „T”. Generalnie chodzi o to, żeby go „przejąć”, czyli staramy się grać tak, aby po każdym odbiciu do niego wrócić, a przeciwnika zmusić do jego opuszczenia. Więcej na ten temat pisałem w artykule o strategii „tosta z jakiem sadzonym„.

Punkt ten jest tak ważny w grze w squash, ponieważ to właśnie z tego miejsca jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego miejsca kortu w zaledwie trzech krokach. Co ma niebagatelne znaczenie przy tak dynamicznej i szybkiej grze, jaką jest squash.

Nasza gra opiera się na tym, że opuszczamy okolice punktu „T” na niezbędne minimum zarówno odległości jak i czasu, oraz staramy się tam niezwłocznie wrócić, jednocześnie próbując zmusić przeciwnika, do jak najdalszych i najdłuższych wypadów poza tę strefę optymalnego  ataku i obrony.

Nie polegnij w „T”

Nader często, u mniej doświadczonych graczy, dochodzi do nieporozumienia i wydaje im się, że punkt „T” to swoista świątynia i mają prawo tam przebywać niezależnie od sytuacji na korcie. Niestety wcale tak nie jest. Punkt „T” podlega wszystkim przepisom jakie obowiązują w grze w squash i nie jest objęty żadnymi dodatkowymi przywilejami lub obostrzeniami.

Oznacza to tyle, że jeśli źle zagramy piłkę i będzie ona lądowała w okolicach środka kortu, to będziemy musieli zrezygnować z naszej obecności w „T”, żeby przeciwnik miał czyste pole do zagrania, inaczej narażamy się na utratę punktu z powodu „stroke” (to w przypadku gry z bardziej doświadczonym zawodnikiem) lub bolesny ślad na plecach (to gdy nasz przeciwnik jest nowicjuszem).

Widziałem, niestety nawet na turnieju, zawodników, którzy nie dość, że stoją w „T” jak zamurowani, to jaszcze wykłócają się z sędziującym o punkt, choć ewidentnie przeszkadzali przeciwnikowi w odbiciu stojąc pomiędzy piłką a przednią ścianą. Szanowni nowicjusze, jeszcze raz powtarzam: przeczytajcie przepisy gry w squash, zanim zaczniecie dyskutować z sędziującym.

Posłuchajcie i popatrzcie, jak o punkt „T” walczą zawodowcy: